W domu jako tako sie uklada, nie ma na pewno powodow do narzekan, chociaz chcialbym juz powoli zaczac w 100% decydowac za siebie, to jednak wiaze sie z utrzymaniem,a przez pierwsze 2-3 lata studiow nie ma na to szans. Co prawda zawsze akademik jest lekkim oderwaniem od rodzicow. Ale to tylko chwilowe. Co prawda jeszcze nie wiem czy akademik dostane, ani na jakich ludzi tam trafie. Wszystko moze sie zdarzyc.
Za to po ostanich rozmowach z kategori powaznych z D.P. chyba sie zastosuje do rady. Carpe Diem. Jeden udany dzien wart jest 3 spapranych, i tak wspomina sie ten dobry, a tak przynajmniej jest. Wtajemiczeni beda wiedziec o co chodzi.
Zycie powoli mi sie wylewa przez palce i nie wiem za bardzo co ze soba zrobic. Tesknie za przyjacilmi a nie mam czasu zeby sie z nimi spotkac, albo oni nie maja czasu. Gdy juz sie spotkamy nie potrafie okazac tego w nalezyty sposob. Tesknie za czasami kiedy widywalismy sie codziennie, ale chyba to juz nie wroci. Byc moze na studiach, ale watpie.
No nic, zyc trzeba dalej i narazie doczekac do pazdziernika. Zobaczymy jak zycie ktore staram sie troche na sile poskladac w ksztalt ktory by mi odpowiadal sie ulozy.









--
.
xd
--
There's blood on the Moon as we plan our escape.
^^
--
"La vida no se trata de esperar a que pase la tormenta... se trata de aprender como bailar bajo la lluvia"
Previous Page12Next Page